zmiany
# shred -v /dev/hda1
shred: /dev/hda1: przebieg 1/25 (random)...
shred: /dev/hda1: przebieg 1/25 (random)...19MiB/9,6GiB 0%
shred: /dev/hda1: przebieg 1/25 (random)...40MiB/9,6GiB 0%
shred: /dev/hda1: przebieg 1/25 (random)...61MiB/9,6GiB 0%
...
Zgadnijcie, co tam było? ;)
Było i nie ma. Potrzebowałem miejsca na UFS2, a nie chciało mi się/nie miałem możliwości robić rotacji partycjami. Swoją drogą mogłem skorzystać z dd if=/dev/urandom of=/dev/hda1, ale po 25-krotnym zapisaniu partycji "urandomem" czuje się paranoidalnie bezpiecznym :)
Co tam (/dev/hda1) będzie?
Na początek spróbuję jeszcze powalczyć z PCBSD. Powalczyć dlatego, że instalator za Ch...iny nie chce wystartować. Wita mnie komunikatem: Relocating the loader and the BTX i zwiesza system. Jeśli się nie uda z PCBSD, to wrócę do FreeBSD.. Jestem ciekaw czy po 2 latach, kiedy miałem na desktopie fBSD coś posunęło się do przodu (głównie mam na myśli ilość oprogramowania działającego "z marszu").
Oczywiście z Gentoo nie zamierzam rezygnować, ale zawsze warto przewietrzyć szare komórki na *BSD.
Napisane 29 marca, 2007 przez lucas

